DĘBICA 24

Dębica dawniej i dziś

Tekst ten ukazał się w odcinkach, w Echu z nad Wisłoki z roku 1933, w numerach: nr 9, 12, 13, 14, 15, 19, 22. Przedstawiamy jego pełną treść, w oryginalnej pisowni.

Śródtytuły są naszego autorstwa. Poszczególne części odpowiadają odcinkom drukowanym w Echu, choć w kilku fragmentach są drobne zmiany, na przykład druga część dotycząca dekanatu leśnego znajdowała się w drugim odcinku, tu złączyliśmy je w całość. W innych miejscach obszerny odcinek z Echa podzieliliśmy dwoma śródtytułami.

Autor, Kazimierz Łomniewski (1907-1978), był absolwentem gimnazjum w Dębicy, doktorem geografii. Po wojnie uczył m.in. historii i geografii w gimnazjum w Wejherowie, kontynuując karierę naukową został profesorem Uniwersytetu Gdańskiego, znanym oceanografem. Jest autorem takich prac, jak m.in.: Oceanografia fizyczna, Morze Śródziemne, Morze Bałtyckie.

Rynek
Fot. Rynek przed I wojną światową ( z archiwum Artura Barwacza).

Na początku był leśny dekanat

Z początkiem XIV wieku występuje Dębica na widownię w świetle dokumentów historycznych już jako siedziba dziekanatu, wchodzącego w skład diecezji krakowskiej. Dowiadujemy się o tem z watykańskich ksiąg rachunkowych lat 1326, 27, 28, gdzie w suchem zestawieniu dochodów z dziesięciny kościelnej między innemu parafjami wymieniona jest Dębica. Ważną jest ta notatka tembardziej, że mówi o dziekanacie dębickim, określając go bliżej „Decanatus do Silvis seu de Dambitia”.

Dziekanat jest to wyższa jednostka administracyjna kościelna, obejmująca kilka parafij: zazwyczaj 10 (skąd nazwa), czasem także i więcej.

Dziekanat dębicki był jednym z najbardziej wysuniętych na wschód w diecezji krakowskiej, a posiadał mniej parafij w stosunku do zachodnich i środkowych dziekanatów, chociaż obszar miał bardzo wielki. Przyczyna jest jasna. Warunki topograficzne i lasy pogórza karpackiego, o czem świadczy bliższe określenie „de Silvia”, nie sprzyjały osadnictwu. Posuwało się ono bowiem dolinami rzek, gdzie też najwięcej spotykamy parafij. Do dębickiego dziekana należały parafje, rozmieszczone po obu brzegach Wisłoki. Jest ich dwadzieścia. Czternaście podają zapiski w „księgach rachunków”. Nie chcąc nużyć wyliczaniem tych parafij, wspomnimy, że od r. 1335 należy Strzyżów, najbardziej wysunięta parafja płd-wschod., a w r. 1346 Rzeszów, sięgający swymi wpływami w głąb Rusi czerwonej. Przynależność Rzeszowa do dziekanatu dębickiego, a więc do diecezji krakowskiej nie trwała długo, bo tylko do roku 1352. Od tego roku Rzeszów znika bezpowrotnie ze spisów dziesięcin, jako parafja dziekanatu dębickiego.

Zdawaćby się mogło, że odchodzimy od właściwego tematu, szerzej omawiając dziekanat dębicki. Jednak dowody o jego istnieniu zezwalają na zobrazowanie ówczesnego znaczenia Dębicy a to z czasów dawnych, bo panowania Władysława Łokietka. Zespalając kulturę umysłową wówczas ściśle z duchowieństwem, wkraczanie jego we wszystkie dziedziny życia znajdziemy Dębicę z szeroką strefą wpływu. Obszar dziekanatu jest wprost olbrzymi.

Sięga na płn. po Wisłę, obejmując Rzeszów na wschodzie, a przez to wkracza wpływami swemi na Ruś Czerwoną, na południe graniczy z dziekanatem zręcińskim i dalej podchodzi pod Tarnów. Najbardziej wysuniętą na płn. – zachód parafją dziekanatu była Dąbrowa, na płd. – wschodzie Strzyżów.

Twierdzimy, że miasto nie zdobyło sobie tego znaczenia w krótkim okresie czasu pomimo centralnego położenia. Musiało wcześniej istnieć, by dać rękojmię na siedzibę dziekanatu, jeszcze wcześniej, aniżeli podają dokumenty historyczne, jako osada.

Osadnictwo – na skraju puszczy

Pierwsza wzmianka o istnieniu Dębicy podana jest w Schematyźmie Kleru. W roku 1318 erygowano kościół parafjalny w Dębicy. Jednak ta sucha notatka nic nam nie mówi o ówczesnem znaczeniu Dębicy, o jej jakiejkolwiek roli. Nic ponadto więcej. Czego tedy nie dała nam ta notatka, dały nam watykańskie księgi rachunkowe 8 lat później, o czem już wyżej pisaliśmy.

Chcąc zbadać pierwszy okres, że tak powiemy prehistoryczny Dębicy, należy wglądnąć w stosunki osadnicze na naszym terenie.

Pierwotnemi centrami zasiedlenia były okolice, które dzięki swej glebie, a więc lasom czy aluwiom, już w chwili osiedlenia się człowieka były niezalesione lub rzadko zalesione, zostały zatem najpierw opanowane i gospodarczo wyzyskane.

Centra osadnicze były oddzielone od siebie szlakami puszcz leśnych, pośród których osadnictwo torowało sobie drogi wzdłuż rzecznych aluwjów.

Na południu i wschodzie posuwało się osadnictwo prawobrzeżnemi dopływami Wisły ku Karpatom i ku płycie podolskiej. Ku nam więc wschodziło i rozwinęło się progiem pogórza. Zalesione pogórze karpackie było zaporą dla osadnictwa. Ówczesny człowiek wiele swej energji zużył na torowanie sobie drogi, stąd też postęp osadnictwa malał w niezmiernym stopniu w stosunku do obszaru w trudnych warunkach zajętego. Od Dębicy po Wisłok rozciągała się puszcza, obejmująca część dziekanatu leśnego, a łączyła się z lasami, zalegającemi do dziś dnia znacznemi płatami piaski dyluwjalne w widłach Wisłoka i Sanu.

W tym szlaku puszcz jest przerwa, jakby brama, którą można i dziś dojrzeć na mapach w postaci jasnej smugi na linji Dębica – Rzeszów – Łańcut, a dalej już w postaci szerokiej połaci bezleśnej w łuku Sanu między Przeworskiem, Jarosławiem a Przemyślem. To pasmo już pierwotnie niezalesione lub rzadko zalesione, zarazem teren najstarszego osadnictwa, tworzyło bramę, którą wjodła prastara droga z Polski na Ruś, otwierało jednak równocześnie wrota wpadowe różnym stepowcom ze wschodu.

Widzimy więc koło Dębicy dwa szlaki osadnicze: 1) w dolinie Wisłoki idący z północy na południe, 2) wychodzący od Dębicy równoleżnikowo progiem pogórza. Puszcze pogórza zatrzymały osadnictwo, zmusiły chociażby do chwilowego zagospodarowania się u jego granic i stąd ekspanzja osadnicza miała podstawę do wyjścia.

Rok 1358 i kolejne lata

Już w XI. wieku stoł w Karpatach Żmigród na straży osadnictwa w dolinie Wisłoki, – musiała więc istnieć także Dębica, położona na skrzyżowaniu dwóch szlaków osadniczych, posiadająca wprost idealne warunki rozwoju, będąc bazą dla osadnictwa dolinnego Wisłoki wgłąb Karpat.

Minęło już 575 lat od czasu, kiedy Dębica otrzymała prawo samorządu od króla Kazimierza Wielkiego. W roku 1358 uzyskało miasto przywilej, którym Kazimierz Wielki zezwala dziedzicowi Dębicy Świętosławowi urządzić miasto według prawa magdeburskiego. Nadając ten przywilej, wyjmuje król jednocześnie wszystkich obywateli miasta Dębicy z pod sądownictwa państwowego, oświadczając, że od tej chwili będą oni podlegali sądownictwu wójta, wyznaczonego przez Świętosława lub jego dziedziców.

Wójtem takim był wówczas ten, kto otrzymał przywilej na lokowanie miasta na prawie niemieckiem, chociażby pośrednio od dziedzica, – albo też został wybrany wójtem w mieście. Wspomnimy, że mieszkańcy Dębicy byli osadnikami słowiańskimi i prawo magdeburskie (niemieckie) na terenie Dębicy niema nic wspólnego z kolonizacją niemiecką, czyli napływem elementu obcego.

Na gruncie dębickim zjawia się sołtys wsi Lipin – Mikołaj, później dziedziczny wójt Dębicy, któremu wspomniany Świętosław, dziedzic i pan miasta Dębicy, uzyskawszy poprzednio przywilej od Kazimierza Wielkiego, poleca w przywileju wójtostwa dębickiego z r. 1372 urządzić to miasto podług prawa magdeburskiego.

Mieszczanie jednakowoż nie byli zupełnie wolni od obowiązków względem dziedzica. Składali oni świadczenia czy to pieniężne, czy to w naturze, zwykle na ręce wójta, którego obowiązkiem było doręczenie ich panu. Wójt dębicki, chociaż o większej niezależności, bo dziedziczny, zobowiązany był do uczestniczenia w wyprawach wojennych swego pana. Wynikiem dziedziczności wójtostwa była możliwość jego sprzedaży, zwłaszcza jeżeli wójt nie miał dziedziców, względnie jeżeli wójtostwo to nie przedstawiało dla posiadacza specjalnej wartości. Z czasem, bo w r. 1441, Piotr z Konar sprzedaje wójtostwo w mieście Dębicy Janowi z Podegrodzia za 300 grzywien polskich. Akt ten został dokonany w obecności sądu gajowego sołtysiego.

Zwróćmy uwagę na stronę gospodarczą miasta.

Sama wymiana pieniędzy między mieszkańcami w mieście, czy też z mieszkańcami pobliskich okolic nie przynosiła miastu, jako takiemu, większych korzyści. Wówczas tylko miasta większe posiadały przywilej na targi i jarmarki, które przysparzały wiele dochodów, gdyż wszyscy przywożący towary do miasta opłacali podatek. Dębica uzyskała taki przywilej w r. 1446, wydany przez namiestnika króla Władysława III. Warneńczyka, Jana z Czyżowa, za wstawiennictwem Tomasza Bielskiego.

Z drugim takim przywilejem spotykamy się w r. 1622. Wydany został przez króla Zygmunta III., który zezwala na dwa jarmarki w roku i ustanawia dwa dni targowe w tygodniu. Później król Michał Wiśniowiecki nadał w Warszawie w r. 1671 miastu Dębicy przywilej na trzy jarmarki.

Jak już wspomniano, mieszczanie zobowiązani byli do świadczeń na rzecz pana. Często zdarzało się, że pan własnwolnie podwyższał te świadczenia, nawet dolegliwie. To też mieszczanie starali się o ścisłe ich określenie, a Jadwiga, dziedziczka Dębicy, przyrzekła w r. 1470 mieszczanom swym, że nie będą uciskani ani przez nią, ani przez jej dziedziców, przyczem ściśle określiła obowiązki mieszczan.

Ale nietylko ucisk ze strony panów dawał się we znaki mieszczanom. Większe straty poniosła Dębicy skutkiem najazdu nieprzyjaciół, zwłaszcza Tatarów i Turków.

Kowalski, kołodziejski, ślusarski, stelmarski…

Po takim najeździe rekonstrukcja miasta następowała powoli ze względów ekonomicznych jak i technicznych. Dębica położona na granicy gór i niziny, na szlaku gdzie w pasie podkarpackim spotykamy najwięcej osad, w dogodnych warunkach komunikacyjnych, stała się nieraz łupem nieprzyjaciół. Nie posiadając murów obronnych ni zamków, wydana była na grabieże bestjalskich hord Tatarów i Turków. Najazd ich w roku 1502 wyrządził olbrzymie szkody mieszczanom a pożar dokonał reszty zniszczenia. Ogrom strat zrozumiał król polski Aleksander i uwolnił Dębiczan w roku 1504 na lat sześć od wszystkich czynszów, na rok od opłaty czopowego, a w roku 1505 na lat cztery od wszelkich danin. Ówcześni dziedzice pewnych części miasta, Jan z Podgrodzia i Katarzyna z Latoszyna, celem możności szybszego odbudowania się, zwolnili mieszczan od obowiązków na lat 14.

Uprawianie tych samych zawodów przez niektórych mieszczan spowodowało złączenie się ich w cechy, których szczątkowym objawem są dzisiaj działające bractwa kościelne. Przez tę konsolidację zyskali oni pewną odporność wobec klienteli, z drugiej jednak strony wewnętrzna organizacja cechu zezwalała na dopuszczanie się nadużyć zarówno wobec czeladzi swej jak i osób postronnych. Cechy posiadały własną organizację, rządziły się własnymi statutami, zatwierdzonymi w odniesieniu do miast królewskich przez królów a w odniesieniu do miast szlacheckich, jakiem była Dębica przez ich dziedziców. Tak też i dębickie cechy posiadały własne statuty, i tak cechy: kowalski, kołodziejski, ślusarski, stelmarski i.t.d. rządziły się statutem cechów pilźnieńskich, zatwierdzonym przez króla Stefana Batorego w r. 1582. Statut ten zatwierdzony przez króla, a więc wyższy mocą, nie mógł już być ratyfikowany przez dziedzica. Osobne statuty posiadał też cech szewców z r. 1660, rzeźników z r. 1690, tkacki z r. 1691.

Właśnie cechy były wyrazem miasta, bo dzierżyły w swych rękach wytwórczość, która przecież jest jednym z najważniejszych walorów miasta, miasta nie tylko tytularnego.

Parafjalny i św. Barbary

Ustawa dębickiego cechu szewców jest ważną dlatego ponieważ znajdujemy w niej wzmiankę o najeździe szwedzkim z roku 1655 za panowania Jana Kazimierza. Znowu miasto zostało spalone i trzeba było kilkanaście lat mozołów, by jako tako odbudowało się. Nie dość na tem. Prawie pół wieku później, bo w latach 1702-05 drugi najazd Szwedów jeszcze raz zniszczył miasto, a jak dokument podaje, generał szwedzki Sztembok plebanię i dwory dziedziców spalił a miasto skrzywdził.

Ważnem jest, że stulecia popiołów i ruin przetrwał zbudowany z drewna kościół parafjalny, erygowany w roku 1318. Wymurowano go1 około roku 1600, i dnia 4 sierpnia 1650 r. został poświęcony przez biskupa krakowskiego Lipnickiego. Tej luki 50 lat nie możemy wytłumaczyć, bo niema nigdzie wzmianki o powodach, któreby zezwoliły na ociąganie się półwiekowe z poświęceniem kościoła.

Oprócz dawnego kościoła parafjalnego, miała Dębica od roku 1654 jeszcze drugi kościół św. Barbary, który ufundował mieszczanin dębicki Andrzej Niwiński wraz z małżonką Katarzyną. Kościółek ten, modrzewiowy, stał na miejscu dzisiejszej apteki2, za czem przemawiałoby znalezienie kości zmarłych, dawnym zwyczajem grzebanych naokoło kościoła. Z końcem XVIII w. lub pocz. XIX w. rozebrano ten kościółek i postawiono w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się cmentarz. W roku 1831 epidemja cholery i głód przerzedził mieszkańców Dębicy. Niemał kto się zaopiekować tym kościółkiem, podupadł on i został z czasem rozebrany.

To był nagi fakt, ale nasuwający konkretny wniosek. Jeśli zachodziła potrzeba pomieszczenia wiernych, odciążenia kościoła parafjalnego (co jasno wypływa z dokumentu), czyż toby nie świadczyło namacalnie o rozbudowaniu się miasta, o przyroście ludności? I tak przy erekcji tego kościółka znajdujemy bliższe określenie miejsca jego powstania w sposób charakterystyczny, – „extra oppidum”. Pod miastem więc został zbudowany, które dopiero językami poczęło się wszczepiać w ten teren. Później zatem od powstania tego kościółka została zbudowana ta część, zwana Nowem Miastem, powstała na obszarze dawnych zagród, na płd.-zachód obok pierwotnego miasta – Starej Dębicy. Początek więc Nowego Miasta Dębicy jest późniejszy od erekcji kościoła św. Barbary w r. 1656, przypada zatem po najeździe Szwedów w r. 1656, po klęsce pożaru Dębicy przed r. 1660.

Dębica stara i nowa

Uogólniając rzecz, Nowe Miasto powstało początkiem drugiej połowy XVII w. Stara Dębica, jak już mówiliśmy, w świetle dokumentów obecnie przeszło 600-letnia, występuje na początku XIV stulecia jako siedziba rozległego dziekanatu.

Zastanawia teraz pytanie: gdzie szukać pierwszych zabudowań Dębicy w zamierzchłej przeszłości? I w odpowiedzi należy stwierdzić, że próg terasy staroaluwjalnej ciągnący się od zabudowań szkoły powszechenej (męskiej)3 po południową stronę cmentarza był przedewszystkiem predysponowany na wzniesienie osiedli.

Linja drogi, zwanej dzisiaj „czarną”4, jest wytyczną dla szukania zaczątków miasta, a jeśli zmierzamy do wskazania pierwszych zabudowań to stawiamy w założeniu początek Dębicy i jej pierwszych komórek w rejonie wschodnim wspomnianego wyżej progu terasy staroaluwjalnej.

Rozrost i rozwój Nowej i Starej Dębicy, chociaż nikły, w pewnej mierze należy przypisać dziedzicom, którzy swym autorytetem wpłynęli na zabudowanie jeszcze pustych placów, a za sprzeciwianie się i niespełnianie rozporządzenia nakładali dotkliwe kary, – bo nawet grozili wygnaniem z miasta (r.1735).

Przysięgę złożyli w grudniu 1773

Gdy już wzrosła Dębica do tego stopnia, że konieczność narzucała odróżnienie Starej i Nowej i gdy pomimo iż w minionych wiekach kilkakrotnie była niszczona i palona, spodziewano się należnej jej subremacji i ekspanzji na okolice (o czem świadczą dokumenty), nadeszła epoka wpływu Rosji na stosunki wewnętrzne w Polsce.

W Dębicy i okolicy uwijali się żołnierze Repmina, – miasto jakby w stanie wojennym zmartwiało. Według podania stoczyli Polacy z Moskalami zaciętą walkę pod Dębicą, w tem miejscu błoń, gdzie znajduje się wzniesienie jakby z okopem. Znaleziono tu kule dział byłyby sprawdzianem tych zmagań.

Walka o utrzymanie niepodległości rozegrała się w całej Polsce, a najbardziej zawzięcie na Podkarpaciu, gdzie świadomość walorów topograficznych, gór i lasów, decydowała o pewności powodzenia oręża polskiego. Niestety, upadek konfederacji barskiej, nieprzyjazna konstelacja polityczna, sprowadziła pierwszy rozbiór Polski w r. 1772, a południowa część Polski dostała się Austrji, jako Królestwo Galicji i Lodomerji. W roku 1773 we wszystkich gminach złożono przysięgę homagialną z tej nowej prowincji. Dębica złożyła ją 29 grudnia 1773, czego dowodem jest „Instrument na przysięgę”, podpisany prze ówczesną reprezentację miasta. Według klasyfikacji miejscowości z r. 1785, zatwierdzonej dekretem Kancelarji nadwornej i według rozporządzenia Ministerjum, uznano Dębicę za miasteczko (dopiero o r. 1890 zaliczono ją do rzędu miast).

Czemu nie Rak i nie Dembica?

Zanim przejdziemy do historji XX wieku, tyle mieszczącej sobie zmian, pokrótce jeszcze omówimy sprawę herbu Dębicy.

W XIV wieku spotkaliśmy się pierwszy raz z Gryfitami, dziedzicami, którzy nadali miastu herb „Gryf”. Przechodził on różne koleje i z wiekiem wypaczał się jego obraz, a z czasem, w drugiej połowie XVII wieku, po założeniu Nowej Dembicy, ówcześni dziedzice miasta Gnoyeńscy, herbu Warniak (Rak) nadali miastu swój herb. Wyglądał on tak: na tarczy błękitnej rak czarny, otoczony 12-ma srebrnemi gwiazdkami, a wkoło herbu napis: SJGJLLUM OPPJDJ DAMBJCAR. Wielu niewtajemniczonych sądziło, że ten herb dopiero po zaborze Małopolski nadany został Dębicy, że trzeba powrócić do „Gryfa”, bo on starszy, i w roku 1907 radni dębiccy chcieli go przywrócić. A tymczasem młodszego Raka i dawnego Gryfa można było zespolić i pokazać dwie strony medalu: jedną siwą, XIV-wiekową i drugą młodszą, XVII-wiekową.

Reprezentacja m. Dębicy r. 1907 mylnie sądząc, nie pytając znawców, pragnęła odzyskać dawniejszy, pierwotny herb m. Dembicy, herb „Gryf” czyli Świeboda, a pominąć nowszy, uważając „Raka” za uchybienie, zacofanie, nie wiedząc, że „Rak” w heraldyce polskiej (Długosz) to godło męstwa, dzielności, że „Rakiem” zwano przenośnie: „zucha” (fortis, heroicus vir).

Wobec tak pięknego znaczenia „Raka”, zwłaszcza otoczonego gwiazdkami na niebieskim tle, trzeba było dbać reprezentacji m. Dębicy, ażeby z odzyskaniem tytułu „miasta” pozyskać odpowiedni herb: herb dawniejszy „Gryf” połączony z późniejszym „Rak”. W takim herbie byłyby wyobrażone z pietyzmem dawne i nowsze czasy Dembicy.

Także i dawną pisownię nazwy m. „Dembica” postarała się reprezentacja miasta zmienić urzędownie na „Dębica”, mniemając, że pisownia „Dembica” pochodzi z czasów niemczyzny od zaboru Galicji, a nie z czasów dawniejszych, polskich, nie pomnąc, że nazwy rodów i miejscowości zachowują z zasady swą dawną tradycyjną pisownię. Do dzisiaj piszą się: Dambscy, Dembińscy, – pisze się Dembe wielkie, Dembno, Dembica za przedrozbiorowej Polski, odpowiednio do brzmienia. Przemiana na „Dębica” miała ten skutek, że obcy, a często i nasi nie dbają o „ę” i piszą i mówią Debica – wykaszlawiając piękne staropolskie brzmienie „Dembica”.

Burmistrz Zauderer nie doczekał

Z każdym rokiem przybywa w mieście mieszkańców i domów. Na przełomie XIX na XX wieku liczy już Dębica 5984 mieszkańców i 545 budynków. Mając stosunkowo dużą odległość od Rzeszowa i Tarnowa, zaczęto starać się o założenie gimnazjum. Najusilniej zabiegali o to czołowi obywatele miasta: proboszcz miejski ks. prałat Wolski, burmistrz Henryk Zauderer i adwokat Dr Sydon Fredberg. Nie długo czekano na rezultat. Aktem erekcyjnym z dnia 29 sierpnia 1900 r. władze austrjackie zezwoliły na otwarcie państwowego gimnazjum z polskim językiem wykładowym i to już z rokiem 1900/01. Wtymże roku otwarto pierwszą klasę a następnie z biegiem lat, zobowiązano miasto do wybudowania gmachu gimnazjalnego: w międzyczasie znalazło się pomieszczenie dla młodzieży w budynku dzisiejszego Magistratu. Zbiórki na cele budowy gmachu nie ustają przez szereg lat, społeczeństwo dębickie pragnie się należycie wywiązać z przyjętego na się zobowiązania.

W parze z utworzeniem gimnazjum poszło wybudowanie Bursy im. św. Jadwigi, poświęconej dnia 18 czerwca 1905 r., która do dziś przytula najbiedniejszych uczniów z poza miasta. W następnym roku, dnia 24 maja, poświęcono kamień węgielny pod nowy gmach gimnazjalny. Nie doczekał się całkowitego wykończenia gmachu burmistrz Henryk Zauderer, gdyż zmarł 21 marca 1907 r. zostawiając jednakże obfity plon swego żywota.

Ósmoklasiści, ze stekiem złota na kołnierzach, dumnie trzymają w dniu 31 października 1907 r. sztandar gimnazjalny przy poświęceniu nowego budynku. Za siedem miesięcy zasiadają do egzaminu dojrzałości, zdając ustny w dniach od 29 maja do 4 czerwca. Była to pierwsza matura w gimnazjum dębickiem. Gimnazjum stało się ośrodkiem kultury i narodowości polskiej, co pewien czas odbywają się pogadanki, odczyty, poranki, wieczorki. Młodzież gromadzi się w Kołach: Literatury, Historji Polski i Sztuki, na każdym kroku silnie zaznacza się patryjotyzm polski a gorędsza młodzież kolportuje książki i ulotki o treści wybitnie antyaustrjackiej.

Bohaterom Grunwaldu

W powietrzu europejskiem czuć zapach prochu. Stosunki dyplomatyczne między państwami zaczynają się rwać, jedni do drugich nie mają zaufania naprężenie wzrasta do niemożliwych granic, – pęknie wkrótce kocioł bałkański. Polacy, zdając sobie sprawę z chwili, która może być okazją do wywalczenia niepodległości ćwiczą się bojowo, nibyto w Towarzystwach Gimnastycznych a drużyny strzeleckie odbywają forsowne przeszkolenie. Często gęsto słychać o nowych zamierzeniach państw zaborczych, by w rezultacie uczynić z Polaków przedmiot targów.

Spontaniczna manifestacja uczuć narodowych miała miejsce w dniu 19 czerwca 1910r., kiedyto tysięczne tłumy, zebrane w ogrodzie Sokoła brały udział w uroczystości narodowej z okazji 500-lecia zwycięstwa grunwaldzkiego. Na usypanym kopcu umieszczono głaz granitowy z napisem „BOHATEROM GRUNWALDU 1410 – 1910 R.”. Żywo tętnił puls tłumu przy słowach „nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, ni dzieci nam germanił”. Poszła cicha utajona modlitwa do stóp Stwórcy z prośbą o odwrócenie karzącej ręki, odzyskanie wolności, o wolny oddech na świat.

Bałkańska jesień 1912 nasunęła sposobność do stanowczych działań ze strony polskiej. Już zwarte, karne zaczątki przyszłego wojska polskiego stąpają żwawiej po grudzie, austrjacka polityka idzie na rękę zamierzeniom Galicjan, gdyż z Polaka dobry, dzielny żołnierz, a może się przydać, skoroby Rosja zechciała się w mieszać w wojnę bałkańską a wytrąciła Austrji z ręki sferę wpływów na Bałkanie. Odwlekła się jednakże sprawa na niespełna 2 lata. W tych 2 latach nie zasypiają obywatele Dębicy niczego i zupełnie słusznie starają się o przywrócenie Dębicy tytułu miasta, które już liczy wraz z przedmieściem Kawęczynem ponad 8000 mieszkańców.

1912 – I stała się miastem

Po wielkich tarapatach, spowodowanych biurokratyzmem austrjackim, uzyskała Dębica wreszcie dyplom monarszy, nadający jej tytuł miasta i dawny herb „Gryf”.

Godzi się na tem miejscu podkreślić wielkie poświecenie dla sprawy miasta śp. prof. Wyrobka, który nie szczędząc trudu i grosza, uwijał się po archiwach, aby przedstawić Ministerstwu Spr. Wew. rzeczowe argumenty. Zacytujemy kilka zdań z dyplomu. „My. Franciszek Józef Pierwszy, z Bożej łaski Cesarz Austryacki, postanowiliśmy mocą Naszej Najwyższej cesarskiej i królewskiej władzy Naszą decyzją z dnia 27 czerwca 1912 Nasze wierne miasteczko Dębicę w Naszem Królestwie Galicyi, oceniając najmiłościwiej uporządkowanie jego spraw publicznych i jego pomyślny rozwój, na prośbę Reprezentacyi gminnej podnieść do rzędu miast. Nadto pozwoliliśmy Naszemu wiernemu miastu Dębicy na używanie opisanego i wymalowanego poniżej starodawnego herbu miejskiego a mianowicie: Czerwonej Tarczy z srebrnym Gryfem zwróconym w lewą stronę, którego przednie szpony, dziób i język są pomalowane złotą farbą. Na głównej krawędzi tarczy, okolonej bronzową zdobioną obwódką, spoczywa srebrna korona wieżowa z pięcioma widocznemi blankami”.

I na tym dyplomie zamyka się jedna rozwojowa karta historji miasta Dębicy od mrocznych zaczątków średniowiecza, po przez fazę rozwojową XVIII i XIX w. do pierwszych chwil wybuchu wojny światowej. W krótce przewala się przez miasto południowa armja austrjacka w pochodzie na wschód, aby skończyć z Moskalem w przeciągu 5 tygodni, – a faktycznie 5 lat. Śpieszą w szeregi Legjonów Dębiczanie, walcząc chwalebnie pod polskim sztandarem, wielu z nich nie wraca już nigdy. Pod naporem przeważających sił rosyjskich przesuwa się front wschodni coraz bardziej na zachód.

Dr Kazimierz Łomniewski

Przypisy (2012)

1 Oczywiście wymurowany nowy kościół, na miejscu starego, drewnianego, który spłonął

2 Chodzi o teren pomiędzy ul. Kościuszki i Rynkiem.

3 Obecne Gimnazjum Miejskie nr 1

4 Chodzi najprawdopodobniej o ul. Cmentarną

stat4u